12 procent rocznie

Gdyby któryś bank zaoferował oprocentowanie lokaty na 12% w skali roku, to chętnych z pewnością by nie zabrakło. Choć część potencjalnych klientów i tak by się mocno zastanowiła, wietrząc podstęp lub przekręt. Amber Gold czy polisolokaty ‘zrobiły swoje’.

Takiego oprocentowania, oczywiście, nie oferuje dziś żaden bank… i długo nie zaoferuje. Na lokacie można uzyskać obecnie ok. 2% rocznie, a każde wyższe oprocentowanie obłożone jest dodatkowymi warunkami. Branża bankowa wykazuje się pod tym wzglądem ‘dużą inicjatywą’, by zaciemnić obraz i przyciągnąć niezorientowanych klientów.

Zostańmy jednak przy 12% rocznie. Takim zyskiem z inwestycji chciałby się pochwalić nie jeden inwestor. Trzeba się dziś sporo napracować oraz dysponować odpowiednią wiedzą i doświadczeniem, by wejść na taki poziom.

Dlatego uśmiałem się mocno, czytając nową ustawę hazardową, którą podpisał Prezydent i która ma dostarczyć Skarbowi Państwa sporych przychodów.
Podatek od gier wynosi właśnie 12% i pobierany jest od każdego gracza z góry, czyli niezależnie od tego, czy uda mu się coś wygrać czy nie. W praktyce wygląda to tak, że od każdych 100 złotych przyniesionych przez gracza do punktu bukmacherskiego (również w Internecie) Skarb Państwa od razu pobiera 12 procent.

Gracze, by w ogóle coś zarobić, muszą zyskać stopę zwrotu wyższą niż 13.64%, a nie 12% jest się powszechnie sądzi. Bo o tyle (13.64%) musi wzrosnąć 88 złotych by dojść do wyjściowych 100 złotych, nieprawdaż?

Innymi słowy – każdy hazardzista musi być super inwestorem, by nie dokładać do interesu. Zatem inwestorzy giełdowi, brokerzy, zarządzający funduszami powinni uczyć się od hazardzistów, bo rzadko udaje im się uzyskać stopę zwrotu ponad 13.64% rocznie, a nawet jeśli ‚trafi się ślepej kurze ziarno’, to nie w każdym roku.

Co mnie tak rozśmieszyło?
Zastanawiam się, skąd się bierze tak duży optymizm ustawodawcy i Skarbu Państwa odnośnie dodatkowych przychodów. Optymizm ten podzielają również rodzimi bukmacherzy, ale dla nich najważniejsze jest blokowanie stron zagranicznej konkurencji.

Patrząc na ustawę chłodnym okiem jedna rzecz nasuwa się od razu – u bukmacherów po prostu nie opłaca się grać przy takich warunkach.
Oczywiście jest duża grupa osób, której brakuje elementarnego wykształcenia ekonomicznego i o tym nie wie. Podejrzewam, że jest też sporo grających nie dla pieniędzy, a dla przyjemności. Ale czy to wystarczy, by napełnić państwowy skarbiec? Obawiam się, że nie.

I żałować należy tylko, że elementarnego wykształcenia ekonomicznego zabrakło także tym, którzy w/w ustawę pisali…

Wynajął mieszkanie i został bezdomnym w RP

Wynajął mieszkanie w Krakowie. Lokator nie płaci i nie zamierza się wyprowadzić.

Jest właścicielem apartamentu za pół miliona złotych i praktycznie bezdomnym. Jacek R. z Krakowa wynajął mieszkanie nieuczciwym lokatorom, którzy nie chcą wpuścić go do środka i od ponad pół roku nie płacą. Dług w spółdzielni rośnie, a pan Jacek mieszka „kątem” u znajomych. Jak to możliwe?

Pan Jacek kupił ponad 100-metrowy apartament w Krakowie. Młody informatyk traktował nieruchomość jako inwestycję na przyszłość. Kłopoty zaczęły się, kiedy został zmuszony do wyjazdu za granicę.

– Po roku mieszkania dostałem ofertę pracy w Szwecji. Postanowiłem wynająć mieszkanie w Krakowie. Zrobiłem to w pełni legalnie. Z obawy przed oszustwem wynająłem do tego celu agencję nieruchomości. Ta znalazła klienta, który zgodził się płacić 2500 zł miesięcznie – mówi Wirtualnej Polsce pan Jacek.

Zgodnie z planem, właściciel wyjechał z rodziną do Szwecji. Poza jedną wpłatą w wysokości 1600 zł, pan Jacek nie otrzymał pieniędzy. Zadłużenie rosło. Kiedy próbował kontaktować się telefonicznie, najemca i lokator (konkubina oraz mężczyzna) nie odbierali. Jedyną odpowiedzią ze strony wynajmujących na maile z przypomnieniem o zapłacie były słowa oburzenia.

Jak udało nam się dowiedzieć, nieuczciwy mężczyzna jest managerem w firmie sprzedającej odżywki w systemie MLM (marketing sieciowy). Określa siebie „europejczykiem z krwi i kości”.

Z jego zawodowego profilu w mediach społecznościowych, wynika, że jest doskonałym motywatorem, mentorem i doradcą biznesowym. Tymczasem manager zalega blisko 30 tys. zł za najem mieszkania oraz czynsz.

Podczas naszej interwencji, lokator przekonywał, że to on jest pokrzywdzony i padł ofiarą napastującego go właściciela.

– Umowa najemcy wygasła, a ja jestem lokatorem. Tak widnieję na umowie i właściciel zezwolił na moje przebywanie w tym lokalu – twierdzi lokator w kłótni z panem Jackiem. Powołuje się przy tym na skomplikowane przepisy prawne oraz wyroki Sądu Najwyższego, które dopuszczają na wykorzystywanie właścicieli mieszkań. – Pan jest właścicielem, ale narusza pan moje prawo do lokalu. Rola właściciela ogranicza się do społeczno-gospodarczego zarządzania tym mieszkaniem. Pan może sprzedać to mieszkanie z lokatorami, nająć to mieszkanie – dodaje. I nie przejmuje się, że cała rozmowa jest nagrywana i dokumentowana.

Na próbę wejścia do mieszkania, najemca groził właścicielowi policją i sądem. Założył również sprawę panu Jackowi za naruszanie miru domowego. Ze względu na skomplikowane prawo, policja w tej sprawie rozkłada ręce.

– Z takimi sytuacjami mamy do czynienia na terenie całego kraju, można to porównać do czyścicieli kamienic. Są to dla policji i prokuratury trudne sprawy, zazwyczaj zahaczające o problemy prawa cywilnego pomiędzy wynajmującymi, z którymi muszą poradzić sobie sądy – mówi Wirtualnej Polsce Mariusz Ciarka, rzecznik małopolskiej policji.

Funkcjonariusze ostrzegają, że przy okazji walki o prawo do swojego lokalu, mogą być popełniane inne przestępstwa, które podlegają pod kodeks karny i policja może interweniować. Niekoniecznie w obronie właściciela mieszkania.

Wtedy właściciel może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Przykładem mogą być groźby karalne czy zmuszanie lokatorów do określonej czynności przez przetrzymywanie.

– W tym kierunku prowadzimy postępowania, natomiast nie załatwia to sprawy głównej, opuszczenia mieszkania przez osobę, która wtargnęła do lokalu – relacjonuje Wirtualnej Polsce Mariusz Ciarka z małopolskiej policji.

Wszystko za sprawą tzw. ustawy lokatorskiej. Miała ona docelowo chronić lokatorów przed „czyścicielami kamienic”, w praktyce pomaga oszustom i krętaczom, a uczciwi lokatorzy są terroryzowani przez wyspecjalizowane osoby. Z apartamentem wartym pół miliona złotych, pan Jacek pozostaje praktycznie bezdomny.

– Jestem bezradny. Mam prawników, ale nie wiadomo co można zrobić. Nawet eksmisja w tej sytuacji nie pomaga, bo sprawy toczą się latami. To są pieniądze, a z takim nakazem trzeba zagwarantować lokal zastępczy nieuczciwemu lokatorowi – zżyma się pan Jacek.

Co może zrobić? O pomoc poprosiliśmy prawników z kancelarii Lex Perfecta.

– Przepisy prawa polskiego w opisanej sytuacji rzeczywiście kolokwialnie rzecz ujmując „chronią najemców” i to również tych nie zawsze uczciwych – komentuje Elżbieta Liberda, radca prawny, ekspert z zakresu prawa nieruchomości, właściciel Kancelarii Radcy Prawnego oraz Biura Nieruchomości Lex Perfecta w Lublinie.

– Uregulowania prawne uniemożliwiające tzw. eksmisję na bruk często prowadzą do nadużywania prawa w tym zakresie. Mało tego, lokatorzy często działają świadomie. Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w przypadku, kiedy obejmą już lokal w posiadanie oraz podpiszą umowę, to trudno będzie się ich pozbyć, nawet kiedy przestaną płacić. Niestety rynek szarej strefy najemców działa coraz intensywniej. Umiejętnie korzystają z przywilejów jakie gwarantują im przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów – dodaje radca prawny.

 

– Z reguły wybierają atrakcyjne lokalizacje i duże metraże. Płacą pierwszy czynsz, kaucję i na tym kończy się ich płynność finansowa. Właściciele lokali pozostają bezradni – mówi właściciel Kancelarii Radcy Prawnego oraz Biura Nieruchomości Lex Perfecta w Lublinie.

Co na to prawo? – Otóż należy wyjść od definicji pojęcia lokator. W świetle prawa należy przez to rozumieć najemcę lokalu lub osobę używającą lokal na podstawie innego tytułu prawnego niż prawo własności. Podpisując umowę najmu lokalu mieszkalnego, z mocy prawa najemca staje się lokatorem. To właśnie z treści umowy wynikają prawa i obowiązki stron. I wszystko wydawałoby się proste gdyby nie fakt, że przepisy prawa nie pozostawiają w tym przedmiocie pełnej swobody. Przy „tradycyjnej” umowie najmu część postanowień zmieniać można, ale tylko i wyłącznie na korzyść najemcy. A przepisy w tym zakresie ustawiają lokatorów w zdecydowanie uprzywilejowanej pozycji – komentuje Wirtualnej Polsce prawnik.

Jak dalej słyszymy, przekładając wyżej wymienione przepisy na grunt niniejszej sprawy, należy wskazać, że sytuacja pana Jacka do łatwych nie należy. Otóż po pierwsze trzeba rozpocząć od załatwienia formalności związanych z wypowiedzeniem umowy, które to narzuca reżim ustawy o ochronie praw lokatorów. I tu pojawiają się kolejne schody. Mianowicie ustawodawca określa wprost sytuacje, kiedy możemy dokonać wypowiedzenia.

– W treści art. 11 pkt 1 czytamy, że jeżeli lokator jest uprawniony do odpłatnego używania lokalu, wypowiedzenie przez właściciela stosunku prawnego może nastąpić tylko z przyczyn określonych w ust. 2-5 oraz w art. 21 ust. 4 i 5 ustawy. Nie wdając się w szczegóły, jedną z nich jest brak regulowania czynszu. Ale przedmiotowe zaległości muszą również istnieć przez pewien czas – tłumaczy Elżbieta Liberda.

– Nie później niż na miesiąc naprzód, na koniec miesiąca kalendarzowego, właściciel może wypowiedzieć stosunek prawny, jeżeli lokator jest w zwłoce z zapłatą czynszu lub innych opłat za używanie lokalu co najmniej za trzy pełne okresy płatności. Tu jednak również sprawa się lekko komplikuje. Bowiem obowiązkiem formalnym właściciela jest wcześniejsze uprzedzenia lokatora na piśmie o zamiarze wypowiedzenia stosunku prawnego i wyznaczenia dodatkowego, miesięcznego terminu do zapłaty zaległych i bieżących należności. Wypowiedzenie powinno być pod rygorem nieważności, dokonane na piśmie oraz określać przyczynę wypowiedzenia – relacjonuje.

A co w sytuacji kiedy nasze działania pozostają bez odpowiedzi, a lokator jak ma to miejsce w niniejszej sprawie, wciąż zamieszkuje w lokalu?

– Niestety, nie pozostaje nic innego, jak skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego. Czeka nas proces o eksmisję oraz o zapłatę. Czas oczekiwania na pierwszą rozprawę to z reguły kilka miesięcy, szczególnie w dużych aglomeracjach, a lokator wciąż mieszka – dodaje.

W toku procesu sąd ustali okoliczności faktyczne sprawy. W szczególności, czy nasz niesolidny najemca ma tytuł prawny do innej nieruchomości. Dodatkowo z urzędu sąd zbada, czy nie zachodzą okoliczności uzasadniające przyznanie lokalu socjalnego.

Jak dalej mówi prawnik, sąd nie może orzec o braku uprawnienia do otrzymania lokalu socjalnego wobec:

1) kobiety w ciąży,

2) małoletniego, niepełnosprawnego lub ubezwłasnowolnionego oraz sprawującego nad taką osobą opiekę i wspólnie z nią zamieszkałą,

3) obłożnie chorych,

4) emerytów i rencistów spełniających kryteria do otrzymania świadczenia z pomocy społecznej,

5) osoby posiadającej status bezrobotnego,

6) osoby spełniającej przesłanki określone przez radę gminy w drodze uchwały – chyba że osoby te mogą zamieszkać w innym lokalu niż dotychczas używany.

Obowiązek zapewnienia lokalu socjalnego ciąży na gminie. Jednakże, jak powszechnie wiadomo, okres oczekiwania na socjalne lokum z reguły trwa latami. Na otarcie łez pozostaje możliwość dochodzenia odszkodowania od gminy z tytułu niedostarczenia takowego lokalu. To jednak wiąże się z kolejnym postępowaniem sądowym.

– Jak widać sytuacja właścicieli z punktu widzenia obowiązującego prawa nie jest prosta. Po pierwsze należy zaznaczyć czasochłonność prowadzonych postępowań, formalizm już na etapie samej procedury związanej z wypowiedzeniem umowy, a następnie trudności w wykonaniu wyroków eksmisyjnych. Prawo daje jednak furtki pozwalające na uniknięcie tego typu sytuacji. Jest to chociażby możliwość zawierania umów najmu okazjonalnego. Dlatego tak istotnym jest, aby na etapie zawierania umowy precyzyjnie zredagować wszelkie zapisy i mieć świadomość co do konsekwencji złożonych oświadczeń woli. Czujność pana Jacka być może uśpił fakt, iż transakcja dokonywana była za pośrednictwem firmy zajmującej się obsługą rynku nieruchomości. Niemniej jednak, powinien on zostać pouczony o skutkach zawarcia tego typu umowy i możliwości skorzystania chociażby ze wspomnianej opcji zawarcia umowy najmu okazjonalnego – wyjaśnia Wirtualnej Polsce Elżbieta Liberda, radca prawny, ekspert z zakresu prawa nieruchomości, właściciel Kancelarii Radcy Prawnego oraz Biura Nieruchomości Lex Perfecta w Lublinie.

– I co ja teraz zrobię? – pyta pan Jacek. I dodaje: „za tydzień przyjeżdża żona z dzieckiem ze Szwecji, a ja nie mam mieszkania. Będziemy bezdomni całą rodziną”.

 

 

Polski system prawno-podatkowy… o ile jeszcze jest coś takiego

Proste zestawienie progów podatkowych w Polsce i Wielkiej Brytanii pokazuje, dlaczego rodzimi przedsiębiorcy tak ochoczo emigrują do innych systemów podatkowych.

Kwota wolna od podatku na Wyspach Brytyjskich jest ponad 17 razy wyższa niż w Polsce i wynosi obecnie 10 000 funtów, co w przeliczeniu po dzisiejszym kursie daje kwotę 56 597.17 złotych.
Tymczasem w Polsce jest ona niezmienna od 6 lat i wynosi… 3 091 zł (słownie: trzy tysiące dziewięćdziesiąt jeden).
W Wielkiej Brytanii od 6 kwietnia 2015 kwota ta jeszcze wzrośnie o kolejne 600 funtów, co w przeliczeniu da wartość ok. 60 000 złotych.
Na uwagę zasługuje także fakt, że na przestrzeni ostatnich 15 lat kwotę wolną od podatku w Wielkiej Brytanii podwyższano 13-krotnie. Tymczasem w Polsce tylko 6-krotnie. W ciągu ostatnich 15 lat wzrosła ona o zaledwie 795.21 złotych.
W analogicznym okresie w Polsce metoda waloryzacji względem dynamiki płac przyniosła ponad dwukrotny wzrost składek na ZUS. Interesujące, nieprawdaż?

zakraj
Już dziś wiadomo, że obecni 30-latkowie, liczący jedynie na państwowe emerytury, będą skazani na głodowe świadczenia i życie na skraju ubóstwa.

Wizja takiej Polski wydaje się przerażająca, ale bardzo realna. Rośnie płaca minimalna i średnia pensja polskich pracowników, ale dla biznesu jest to dodatkowe obciążenie. W 2015 roku przedsiębiorcy odprowadzą do ZUS ponad 1100 zł łącznych składek miesięcznie, co stanowi podwyżkę o 670 zł w porównaniu do roku ubiegłego.

Tymczasem na Wyspach odpowiednik polskiego ZUS-u wymaga jedynie ok. 60 zł miesięcznie, gwarantując rządową emeryturę na poziomie 148.04 GBP tygodniowo. Przy obecnym kursie to ok. 3 351 zł. Dodatkowo przedsiębiorca ma prawo do bezpłatnej opieki medycznej na terenie całej Unii Europejskiej, tak samo, jak jego najbliższa rodzina.

Polscy przedsiębiorcy tracą już cierpliwość na prowadzenie jakiejkolwiek działalności w tym kraju.

Polski system prawno-podatkowy nie stwarza możliwości swobodnego prowadzenia biznesu – na wszystko musi być ustawa, przepis, czasem dwa lub więcej, na domiar złego sprzeczne ze sobą. Ogarnięcie tego wszystkiego wymaga mnóstwo czasu i specjalistycznej wiedzy – albo sięgania po usługi zewnętrzne. Często sami urzędnicy nie rozumieją przepisów, które uchwalono (uchwalają). Świadczą o tym dane dotyczące ilości zaskarżanych interpretacji wydawanych przez organy podatkowe. Niezmiennie od lat blisko połowa zaskarżanych decyzji urzędów skarbowych okazuje się być niezgodna z prawem.

Ustawodawca nie zrozumie, że bogate społeczeństwo, to bogate państwo.

Nie potrafi zatrzymać w Polsce dochodowego biznesu i zamiast obniżać podatki, systematycznie je podwyższa. Na dodatek próbuje wprowadzać bardziej lub mniej skuteczne prawo zakazujące emigracji biznesowej. Dokładnie odwrotnie działają te Państwa, do których przedsiębiorcy emigrują najczęściej. Wielka Brytania systematycznie, o kilkaset funtów rocznie, podnosi kwoty wolne od podatku, a kiedy ze swoimi liberalnymi przepisami podatkowymi do wspólnoty dołączyły Cypr i Malta, Holandia i Luksemburg, natychmiast zareagowała obniżeniem podatków, zatrzymując u siebie biznesowy kapitał. Przykłady można mnożyć…
Tymczasem polski rząd wmawia przedsiębiorcom, że jest dobrze, a nawet – coraz lepiej; czasem nawet ktoś pochwali się jakimś ‚imponującym’ zestawieniem lub tabelką albo wykresem. Prowadzący firmy przekonali się jednak nie raz o braku możliwości decydowania o własnym biznesie. Coraz częściej polega on na ‚patriotycznym obowiązku’ ratowania budżetu Państwa oraz jego bankrutujących instytucji.

Wiele wskazuje na to, że biznesowa emigracja dopiero się zaczęła…

Dyspozycja wkładem na wypadek śmierci posiadacza rachunku

Dyspozycja wkładem na wypadek śmierci posiadacza rachunku

W przypadku dyspozycji na wypadek śmierci posiadacza rachunku, wkład pieniężny gromadzony na koncie nie wejdzie w skład spadku. Pamiętać jednak należy, iż w dyspozycji nie można wskazać dowolnej osoby.
Zgodnie z art. 56 Prawa bankowego posiadacz rachunku może polecić bankowi dokonanie po swojej śmierci wypłaty z rachunku wskazanym przez siebie osobom. Krąg osób, które można wskazać jest zamknięty i ogranicza się do małżonka, wstępnych (rodzicie, dziadkowie), zstępnych (dzieci, wnuki) lub rodzeństwa.

W sytuacji, gdy osoba wskazana w dyspozycji nie wchodzi w skład tego kręgu, wtedy też taki zapis będzie nieważny, a wkład z konta wejdzie w skład majątku spadkowego.

Dyspozycja może dotyczyć kilku osób wskazanych przez posiadacza rachunku, jednak wartość przekazanych w ten sposób środków pieniężnych nie może przekraczać dwudziestokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku. Obecnie jest to kwota przekraczająca 65 tys. zł.
Składając oświadczenie o dyspozycji na wypadek śmierci konieczne jest określenie jej kwoty. Niezbędne jest również określenie osób wskazanych w dyspozycji z imienia i nazwiska, podanie nr PESEL, stopnia pokrewieństwa oraz kwoty przypadające na poszczególne osoby (w przypadku, gdy dyspozycja wskazuje kilkoro uprawnionych).

Odwołanie dyspozycji

Dyspozycja wkładem z konta jest uprawnieniem posiadacza rachunku, a to oznacza iż może być w każdej chwili przez niego zmieniona lub odwołana na piśmie. W sytuacji jednak, gdy posiadacz wydał więcej niż jedną dyspozycję, a łączna kwota przekracza dwudziestokrotność miesięcznego wynagrodzenia, wtedy też pierwszeństwo w realizacji ma dyspozycja złożona później (art. 56 ust. 4)

Skutki dyspozycji

Najważniejszy skutek takiej dyspozycji oznacza, iż środki znajdujące się na rachunku nie wchodzą w skład spadku, a więc i nie podlegają dziedziczeniu na podstawie ustawy (w sytuacji, gdy zmarły nie zostawił testamentu). W sytuacji, gdy jednak wydanie i realizacja dyspozycji narusza przepisy prawa wtedy też spadkobiercy mogą skierować odpowiednie roszczenia do osób, które przejęły środki z rachunku.

Podstawa prawna:
Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe ( Dz.U. 1997 nr 140 poz. 939 z późn. zm.)

Afera podsłuchowa (Czerwiec 2014)

18plusUwaga!
Wpis zawiera rynsztokowy język, jakimi posługują się elity rządzące. Powinieneś mieć ukończone 18 lat.

 

Nie jest to temat stricte finansowy, ale jest szalenie ważny, bo pokazuje prawdziwe oblicze rządzących elit, a nie te lukrowane, znane z telewizji.
I każe mieć się na baczności!

aferapKraj położony między Morzem Bałtyckim a Sudetami i Karpatami

Funkcjonariusze w szczerych rozmowach przyznają, że… państwa już nie ma.
To co pozostało, to ‚chuj, dupa i kamieni kupa
Koniec cytatu.
Skoro ministrowie tak twierdzą, to nie wypada temu zaprzeczać.

Kowal zawinił, a Cygana powiesili

Nie wiemy, jak skończy się afera taśmowa, ale wydaje daje się, iż ukarani zostaną nie ci, którzy na to zasługują.
– Nie mam już wątpliwości, że intencją zorganizowanej grupy przestępczej, która stoi za podsłuchami, nie jest interes publiczny – powiedział premier.
– Nie będzie żadnych dymisji z powodu niecenzuralnych sformułowań.
– Rząd został zaatakowany przez zorganizowaną grupę przestępczą.
Zmierza to w stronę teorii spiskowej, ale poczekajmy na rozwój wydarzeń

Nie można wyprzeć się wypowiedzianych słów, czyli zaawansowany rozkład państwa

Afera taśmowa pokazuje, że Polska jest w stanie zaawansowanego rozkładu, a prywatne kliki rozkradają to, co jeszcze da się ukraść i tak naginają prawo, by za wszelkie ich machlojki zapłacił podatnik.
Nikogo nie interesuje, co będzie później.
Liczą się obecne, partykularne interesy.

paliwoPaliwo po 7 złotych

‚Bohaterami’ kolejnej rozmowy są: prezes PKN Orlen – Jacek Krawiec, minister skarbu i wiceminister resortu.
(Krawiec) – Jak była ta kampania 2011 roku i oni tam z cenami jechali cały czas, że paliwo po 6 złotych… PIS napierdalał! No i jest ta impreza w Fokusie, już wiadomo, że wygraliśmy. Z Donaldem się spotykam i on:
– Teraz, kurwa, to paliwo może być nawet po 7 złotych (śmiech).

Rozmowa pokazuje, że na cenie benzyny nikomu nie zależy

Nikt nie liczy się ze społeczeństwem, najważniejsze to utrzymać się na stołku.

Polski złoty

Czy w podobnej sytuacji komuś będzie zależało na polskiej walucie?
Czy na przykład za dolara też przyjdzie nam płacić 7 złotych?
Ten rząd już pokazał na co go stać, okradając nas z pieniędzy zgromadzonych w OFE, więc i polską walutę rzuci na pożarcie, byle tylko się utrzymać.
Jeśli sytuacja go zmusi, to nie zawaha się podnieść (teraz: dojebać) podatków, zwiększyć (teraz: przepierdolić) VAT
Później zamiecie się po pod dywan…

 

Grabież i finansowe ubezwłasnowolnienie

5 kwietnia 1933 roku Franklin Delano Roosevelt, prezydent kraju szczycącego się tradycjami demokracji i poszanowania prawa, wydał ‚słynny’ Dekret 6102

dekret6102
Zobowiązywał on wszystkich Amerykanów, którzy posiadali złoto w postaci monet, sztab i certyfikatów, do dostarczenia go w terminie do 1 maja 1933 roku do biura, agencji lub dowolnego banku Systemu Rezerwy Federalnej i odsprzedania – pod rygorem 10 lat więzienia i 10 000 dolarów grzywny.
(10 000 dolarów w owym czasie było kwotą niebotycznie wysoką)
Za uncję złota płacono 20.67 dolara, czyli obowiązujący wówczas parytet. Kilka miesięcy później rząd podniósł parytet złota do 35 $ za uncję, dewaluując papierowy pieniądz i grabiąc społeczeństwo po raz wtóry.
Choć zdecydowana większość Amerykanów nie przestraszyła się i zignorowała Dekret 6102, to plan się powiódł.
Decydentom chodziło przede wszystkim o podporządkowanie sobie społeczeństwa i odebranie mu niezależności, którą dawał żółty metal.

Aż do 1974 roku posiadanie złota w Stanach Zjednoczonych było nielegalne

Kara z Dekretu 6012 nadal obowiązywała – groziło 10 lat więzienia i 10 000 dolarów grzywny.
Społeczeństwo zdane było teraz na łaskę i niełaskę rządzących, bez możliwości obrony.
Złoto będące strażnikiem prawa i własności, zostało rozbrojone.

Złoto – analiza techniczna w dniu 12.06.2014 godz. 16.00

Gold 1206 1600

Jest trochę za wcześnie, bo kurs porusza się w obrębie spadającego trójkąta / klina i sygnałów nie daje. Może wyjść zarówno górą, jak i dołem. Wcześniej utworzona została formacja podwójnego dna – potwierdzona volumenem. Również obecnie – volumen był bardzo duży przy zetknięciu kursu z dolną linią. Choć wybicie z formacji jeszcze nie nastąpiło, to z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, iż kurs wyjdzie górą.

Czekają nas zatem wzrosty na złocie. Prawdopodobnie silne 🙂